Bronzery bardzo lubię. Są dla mnie niezastąpionym elementem kosmetyczki przez okrągły rok. Zimą i wiosną udają delikatną opaleniznę, latem i jesienia natomiast podkreślają lekko tą prawdziwą. Z początkiem lipca moje zasoby kosmetyczne wzbogaciły się o jeszcze jeden bronzer naszej rodzimej marki - Joko Marrakech Dream. Bardzo się z nim polubiłam - na tyle, że znalazł się w moich lipcowych ulubieńcach. W kąt natomiast rzuciłam mój dotychczas ulubiony bronzer MAC. Czy produkty faktycznie sie różnią i jeden jest lepszy od drugiego? Zobaczmy.