poniedziałek, 11 lutego 2013

Kolorowe jajka (to jeszcze nie Wielkanoc)

Mam dziś dla Was szybką recenzję słynnych balsamów EOS w kształcie jajka. Czy faktycznie są warte grzechu i nie można się bez nich obejść? A może są kolejnym świetnym chwytem marketingowym koncernów kosmetycznych i po prostu zwyczajnym, aczkolwiek modnym gadżetem?




O PRODUKCIE
Balsam zapewnia on długotrwałe nawilżanie oraz widoczne wygładzenie. Bogaty w masło shea, olejek jojoba oraz witaminę E. Pozbawiony glutenu, parabenów, ftalenów oraz wazeliny. Balsam do ust EOS jest w 95% organiczny, w 100% naturalny.
Dostępny w kilku wariantach:
  • Sweet Mint
  • Lemon Drop SPF15
  • Summer Fruit
  • Honeysuckle Honeydew
  • Strawberry Sorbet
  • Medicated Tangerine
  • Pomegranate Raspberry

SKŁAD
Active Ingredients Homosalate 8.0%, Avobenzone 3.0%, Octocrylene 2.75%. Inactive Ingredients Beeswax/Cera Alba (Cire D'abeille), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Natural Flavor (Aroma), Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Stevia Rebaudiana Leaf/Stem Extract, Tocopherol, Limonene*, Linalool*. 

DZIAŁANIE
Niestety balsamy nie powaliły mnie na kolana. Lubię je za ich ciekawe opakowania, jednak działanie nie jest spektakularne. Owszem, poradzą sobie z codzienna pielęgnacją ust mało wymagających. Będą jednak miały już problem z ustami spękanymi i mocno spierzchniętymi. Zdecydowanie bardziej odżywcze działanie ma Lip Butter Nivea (klik), a już zdecydowanie najlepszy pod względem właściwości leczniczych jest Blistex (klik). EOS, ze względu na jego lekkość i nietłustą konsystencję, bardzo lubię nakładać na usta tuż przed nałożeniem pomadki.

OPAKOWANIE
Tak naprawdę skusiłam się na niego tylko i wyłącznie ze względu na opakowanie i nietypowy kształt samego balsamu (jak widać owczym pędem kupiłam aż dwa opakowania). Jajeczko wygląda bardzo ciekawie i jakoś dużo łatwiej jest mi je odnaleźć w otchłaniach moich, wyładowanych wszystkim co tylko możliwe, torebkach. Opakowanie z zewnątrz sprawia wrażenie jakby gumowego (trochę jak róże Nars), a po odkręceniu ukazuje nam się kulkowaty kształt.
Ostrzeżenie: Uwaga na koty! Uwielbiają się nim bawić, a przynajmniej mój Zyziak tak ma. Wielokrotnie wyciągałam juz balsam z zakamarków mieszkania.




KONSYSTENCJA I ZAPACH
Balsam ma dość zwartą konsystencję, dzięki czemu przy mocniejszym nacisku nic się z nim nie dzieje. Jednak nakłada się go na usta bardzo łatwo i przyjemnie. Zapach każdego z rodzajów (mam Summer Fruit oraz Honeysucke Honeydew) jest odrobinę inny, jednak jak dla mnie nie są to diametralne różnice. Nie jestem jednak ich wielką fanką - wydają mi się być odrobinę chemiczne i nienaturalne. Jeśli miałabym wybierać, wolę zielonego Honeysuckle.




DOSTĘPNOŚĆ
Allegro, eBay, sklepy internetowe (np. lipsmacker.pl)

POJEMNOŚĆ
7g

CENA
3,29USD, na Allegro możemy go kupić za 14-25PLN w zależności od sprzedawcy

POSUMOWUJĄC
Jak dla mnie EOS jest po prostu kosmetykiem-gadżetem. Niestety jego właściwości pielęgnacyjne ustępują wielu tańszym produktom tego typu. Mimo wszystko go lubię (i mój kot również!) za ciekawy kształt, no i używam, bo świetnie nadaje się do nałożenia pod pomadkę. Ale ponownie z pewnościa EOS'a już nie kupię. W tej kategorii znalazłam już swoich ulubieńców ;)

55 komentarzy:

  1. Nie kuszą mnie, póki co.
    Smarowidełek do ust u mnie pod dostatkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwłaszcza, że sa skuteczniejsze i tańsze :)

      Usuń
  2. kiedyś to nawet miałam na nie chęć ale mi przeszło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie nie zdążyło bo w owczym pędzie kupiłam :P

      Usuń
  3. Podobają mi się i chętnie je poznam, przy najbliższej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mało wymagające usta będą zadowolone :)

      Usuń
  4. O tak, moja kocurka też by go polubiła :D Całkiem fajny gadżet ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj mam sporo takich zwyklaczków, jakoś do mnie nie przemawiają te jajka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. mimo wszystko chciałabym je przetestować :)



    Zapraszam do mnie, obserwujemy? :)


    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. dla mnie ta inna forma była bardzo pociągająca ;)

      Usuń
  8. Ja polubiłam bardzo masełka z nivei i na razie nie zamienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie również masełka sa na topie :)

      Usuń
  9. Zawsze mnie kusiły, jako że są właśnie ładne czy raczej ciekawe. Szkoda, że jakość nie powala. Chociaż znając siebie i tak kiedyś się na niego skuszę... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. własnie dziwi mnie ta średnia skuteczność bo skład, na moje amatorskie oko, jest całkiem przyjemny

      Usuń
  10. Nie żałuję że się nie skusiłam podczas ostatnich zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ładnie wyglądają ale nie kusi mnie kupno;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też chciałam go kupić, ale po przeczytaniu tego, chyba jednak tego nie zrobię. :)

    ZAPRASZAM NA MOJEGO BLOGA: http://faith-makes-miracles.blogspot.com/
    ZACHĘCAM RÓWNIEŻ DO JEGO ZAOBSERWOWANIA. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie wiem co się wszystkim podoba w tych jajkach ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam mandarynkowy a teraz w szufladzie czekają owoce leśne :). Lubię te balsamy ze względu na wyraziste, "pyszne" smaki i zapachy i optymistycznie wyglądające opakowanka :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tym optymizmem się zgadzam! a jak Twój kot - też je lubi? ;)

      Usuń
  15. Kiedyś chciałam to sobie zakupić... ale właśnie poczytalam recenzje o tym i w zasadzie mało która była pozytywna. Produkt jest, bo jest. Są lepsze. Wieć to 15 zł przeznaczyłam na inny kosmetyk ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Na pewno znaleźć je łatwiej w torebce :) Nie kuszą mnie te balsamy, bo mam kilka smarowideł do ust, które muszę zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślałam że to kolejny gadżet w stylu jajecZka oriflame..a tu nie..
    Na pewno się na EOS nie skusze-fajne opakowanie to za mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda - za mało! ja się pocieszam, że jeszcze kot się cieszy :)

      Usuń
  18. Opakowania rzeczywiście mają kuszące, ale na zimę potrzebuję zdecydowanie czegoś bardziej odżywczego jak carmex:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na zimę i spękane usta eos to za mało

      Usuń
  19. Wygląda ciekawie, jednak co nam po samym wyglądzie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. kuszą samym wyglądem ale nie wiem czy je kiedyś kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla samego zaspokojenia ciekawości i mało wybrednych ust można ;)

      Usuń
  21. Ciekawie wyglądają:-))) Może kiedyś się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawy i nietypowy wygląd to zdecydowanie ich najważniejsza zaleta :)

      Usuń
  22. Hmmm ... ciekawie wyglądają, mój brzdąc by się z nimi zaprzyjaźnił od razu :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam spore zapasy dobroci do ust, dlatego na kolejne wolę nawet nie patrzeć żeby mnie nie uwiodły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak mam, jak oglądam to moje chęci strasznie rosną ;)

      Usuń
  24. Muszę się w 100% z Tobą zgodzić. Miałam wersję tropikalną i główną zaletą balsamu był wygląd i zapach. Nawilżenie było dosyć słabe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, a po składzie spodziewałam się rewelacji!

      Usuń
  25. od jakiegoś czasu zastanawiam się nad tym jajeczkiem i chyba w końcu się zdecyduje :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam co prawda, ale mnie także przypomina bardziej gadżet niż godny uwagi kosmnetyk

    OdpowiedzUsuń
  27. Kształt jest bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. podzielam Twoje zdanie, miałam raz i nie powtórzyłam zakupu.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...