środa, 26 listopada 2014

Bourjois Rouge Edition - wreszcie moje!

Witajcie. Dziś mam dla Was zdjęcia moich nowych (dla mnie, bo na rynku są już od dłuższego czasu) pomadek Bourjois Rouge Edition. Kusiły mnie już od jakiegoś czasu, ale zawsze kończyło się na wyborze innych opcji. Tym razem korzystając z promocji 1+1 w Rossmannie wreszcie są moje. Dwie z nich, bo pomarańczowa czerwień zawitała do mnie chwilę wcześniej.





Pomadki podobają mi się ogromnie pod względem wyglądu opakowania. Czerń + kolor (w tym wypadku odważne połączenie różu i czerwieni) wygląda świetnie, a dodatkowo końcówka opakowania dokładnie w kolorze pomadki bardzo ułatwia życie. W gąszczu innych - łatwo rozpoznać odpowiednią, bez zbędnego otwierania skuwek i szukania tego odcienia, który akurat jest nam do szczęścia potrzebny ;)






Gama kolorystyczna Rouge Edition jest bardzo szeroka i myślę, że każda z nas znajdzie tam coś dla siebie. Pomadki jak na moje lubienie mają świetną konsystencję. Są niesamowicie kremowe, przez co dają wrażenie, iż pielęgnują i nawilżają usta. Kremowa, maślana wręcz konsystencja ma również swoje minusy. W przypadku odcienia nr 10 niestety nie obejdzie się bez konturówki, ponieważ pomadka po kilku godzinach noszenia rozlewa się poza kontur ust, wchodząc w drobne załamania skóry. W przypadku pozostałych, które posiadam nie zauważyłam już takich mankamentów.


Od góry - nr 10, nr 4 i nr 18

Nr 10 (Rouge Buzz) nadrabia natomiast kolorem - to piękna, pomarańczowa czerwień, mocna, intensywna, nie dająca noszącej ją osobie pozostać niezauważoną ;) Taki kolor chodził za mną już od dłuższego czasu. Nr 4 (Rose Tweed) natomiast to świetny dzienniak, idealny do pracy, na uczelnię - świetny zgaszony róż. Taki kolor moich ust, tylko podrasowany ;) No i 18 (Violine Strass) to śliczna śliwka - idealna na jesień, a dodatkowo ten odcień ma zatopione w sobie delikatne złote drobinki, które ładnie odbijają światło, ale na ustach pozostają bardzo dyskretne. Normalnie nie przepadam za drobinkami w pomadkach, ale w tym przypadku jestem zadowolona i nie mam nic naprzeciw. 






A Wam który odcień Rouge Edition skradł serce? A może macie w swoim posiadaniu najnowszą serię pomadek Rouge Edition 12 hours? Jestem ich ogromnie ciekawa...

8 komentarzy:

  1. Mam jedną z nich i bardzo ją lubię za to że ma tak fajną konsystencję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam dwie, ale zapominam o nich i rzadko używam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. 18 zdecydowanie najładniejsza! Uwielbiam takie odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja dopiero wkraczam w ścieżkę pomadek więc mam tylko jedną :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dwie, takie typowo jesienne kolory:) tych z nowej serii nawet nie widziałam jeszcze, ale może to dlatego, że ostatnio szafę Bourjois omijałam żeby mnie nie kusiło;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na 04 to zerkałam juz nie raz, nie dwa :) teraz najcześciej uzywam konturówek :) albo pomadki p2 :* ewentualnie Maybelline w odcieniu Mauve costam

    OdpowiedzUsuń
  7. Najbardziej wpadła mi w oko 04, ma idealny jak dla mnie kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. są świetne, dużo pigmentu, żywy kolor, trwałe! Są po prostu idealne! :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...